Największe spadki miesiąc do miesiąca odnotowano w Glasgow (spadek o 54%), Newcastle (spadek o 40%) i Brighton (spadek o 39%).

Odwiedzalność jest nadal o 48% niższa niż przed pandemią, napędzana przez Londyn (spadek o 68%), Newcastle (spadek o 67%) i Glasgow (spadek o 67%). Londyn nadal jest dotknięty pracą hybrydową z mniejszą liczbą pracowników dojeżdżających do miasta, a podróże międzynarodowe i biznesowe wciąż nie są w pełni dostępne. Podczas gdy w Glasgow w maju doszło do strajków kolejowych, w połączeniu ze słabym zaufaniem konsumentów i pracownikami, którzy dopiero wracali do biura.

Jednak Guildford i Leeds oparły się trendowi, zwiększając miesiąc do miesiąca o 8% i 2% i były jedynymi miastami, które w maju przekroczyły poziomy sprzed pandemii.

Jacqui Baker, associate i szef działu detalicznego w RSM Uk, powiedziała: „Zaskakujący jest tak gwałtowny spadek liczby odwiedzających, biorąc pod uwagę majowy dzień świąteczny i półsemestr szkolny. Ale to był pierwszy miesiąc, kiedy konsumenci naprawdę odczuli ogrom różnych podwyżek cen, takich jak energia i paliwa. Zaufanie konsumentów również osiągnęło rekordowo niski poziom -41%. W rezultacie konsumenci muszą zaciskać swoje sznurki, czego jesteśmy świadkami na ulicach handlowych.

„Wielką Brytanię odwiedza wciąż mniej turystów zagranicznych, zwłaszcza z Chin, którzy wyszli z blokady dopiero na początku czerwca. Sprzedawcy detaliczni będą liczyć na podróże międzynarodowe, które będą się zwiększać latem i zapewnić poziom odwiedzalności z tak bardzo potrzebnym impulsem.